TOMASZ OMELKO

Uderzającą cechą malarstwa Tomasza Omelko jest różnorodność. Zasoby jego wyobraźni zdają się być niewyczerpane. Sięgając po wiele rozwiązań formalnych i mieszając techniki, artysta potwierdza tezę, że współczesny postmodernistyczny twórca może czerpać z dowolnej  istniejącej tradycji sztuki, zachowując przy tym własny i bardzo autonomiczny język plastycznej wypowiedzi.
W twórczości artysty zaciekawia nie tylko wizualna strona tworzonych przezeń obrazów. Nie mniej intrygująca jest ich genealogia, wywodząca się z tradycji mistrzów malarstwa XX wieku, zwłaszcza tych zapowiadających awangardę. Artysta przetwarza wspomnienia niegdyś ujrzanych obrazów. Zauroczony np. ich wrażliwością kolorystyczną, prostotą, motywem czy maestrią warsztatu, podejmuje próbę nie tyle interpretacji, co dialogu. I jest to próba często na wskroś udana. Spotkanie z dziełami mistrzów dostarcza tworzywa, którym artysta posługuje się z sobie właściwą inwencją. Wykorzystując zastaw środków malarskich, Omelko “konstruuje” obraz niczym kulisy opowieści zaczepionej zwykle w jakimś konkretnym miejscu i czasie, lecz snującej się lekko i swobodnie znacznie dalej, poza punkt odniesienia. Filtrem są oczywiście emocje i wyobrażenia malarza, ale też przetworzenie formy obrazowania realistycznego na abstrakcyjne. Wzięte z bogatego anturażu historii sztuki drobne detale stają się inspiracją, impulsem do wyboru przestrzeni i koloru jako tematu malarskiego, pretekstem dla kolejnych trawestacji. Na przykład artysta tworzy serie prac, które są wariacjami na temat szczególnie interesującego go a podpatrzonego gdzieś odcienia błękitu. Omelko bada możliwości łączenia tej barwy z innymi kolorami oraz jej relacje do wpisanych w swoje kompozycje różnorodnych kształtów.  

 

Powierzchowne pokrewieństwa, teoretyczne kalki, luźne i doraźne skojarzenia w ostatecznym odbiorze są dla widza niekiedy rzadko czytelne i wcale nieoczywiste. Dlatego, mimo że kreowanym płótnom towarzyszy zawsze pewna historia, to sugerowanie odbiorcy ścieżek lektur swoich obrazów nie jest dla artysty sprawą pierwszej wagi. Dla niego samego parafrazy motywów i stylów sztuki stanowią przede wszystkim formę plastycznej medytacji nad najważniejszymi zasadami plastyki. Namalowane obrazy nie są więc dosłownymi cytatami, lecz analizą struktury wewnętrznej prac będących źródłem inspiracji, która jest ukryta pod zewnętrzną powłoką formy. W efekcie ich sens może się skonkretyzować często jedynie jako zupełnie subiektywne, czysto estetyczne doświadczenie. W odbiorze prac artysty przeważa więc czynnik wyobraźni, swobodnego wyboru i intuicji patrzącego.     

 

W twórczości Omelko równie istotna jest formalna strona prac. Tym, co znajduje wyraźne odzwierciedlenie w jego obrazach jest staranność doboru struktury i koloru. To malarstwo uniformizuje w większości brak jakichkolwiek sugestii pejzażowych czy przedmiotowych . W tym coraz bardziej konsekwentnym dążeniu do ominięcia przedmiotu szczegół – jeśli w ogóle możliwy do uchwycenia – ujęty jest ledwie w zarysie i ewokuje nastrojowe niedopowiedzenie. Poziom abstrakcji pozwala tym samym na wydobycie wartości barw, światła i płaszczyzny, nadając obrazowej powierzchni samoistnej witalności. Jedynymi elementami, które czasami podkreślają kierunek “organizacji” kompozycji, są równoległe wertykalne linie, przenoszące perspektywę w przestrzeń poza płótnem, co sprawia, że obraz robi wrażenie kadru.      
Omelko operuje barwą śmiało i świadomie. Kolorystyka jego obrazów współtworzy ich przestrzeń, będąc często fundamentalnym środkiem wyrazu. W realizacjach czysto abstrakcyjnych malarska plama buduje “anegdotę” obrazów. W przeciwieństwie do prac, których rodowód przyporządkować można duchowym i intelektualnym doświadczeniom malarstwa lat 50. i 60. XX wieku – uderzających mocnym kolorem i mięsistą fakturą – obrazy ukształtowane na estetyce mistrzów koloryzmu czy impresjonizmu dają wrażenie lekkości i świeżości, nasycenia powietrzem. Farby kładzione są tutaj oszczędniej, co w zestawieniu z rozjaśnioną, złagodzoną paletą nadaje pracom osobliwe światło. Na uwagę zasługują również ściszone kolorystycznie, zawężone do kilku tonów, minimalistyczne etiudy malarskie. Te z kolei koncentrują uwagę odbiorcy na właściwościach malarskiej tkanki i wydobyciu efektownych niuansów faktury obrazu, tworząc sugestywną atmosferę.  
Zupełnie osobnym rozdziałem twórczości artysty jest bardzo udany cykl grafik “Maszyny”. Wszystkie prace stanowią spójną stylistycznie całość, przywołując na myśl lekko surrealistyczne konotacje. To plastyczna opowieść “w odcinkach”, przyprawiona wybornym poczuciem humoru, który ujawnia się w tytule prac i nadaje im wyraźnie indywidualny, anegdotyczny charakter (“Maszyna do mielenia czasu”, “Maszyna do leczenia kaca”, “Maszyna do małych robaczków w trawie”, “Maszyna do poszukiwań w damskiej torebce”).  Ten inteligentny, zabawny cykl stanowi bardzo osobistą sygnaturę Omelko, dowodnie świadcząc o świadomości artystycznej i niewątpliwym talencie autora.  
Można uznać, że tym, co łączy różne, niekiedy opozycyjne względem siebie obrazy Tomasza Omelko jest samoświadomość towarzysząca artystycznej praktyce. Myślę, że tę dynamicznie przeobrażającą się twórczość w spójności i ciągłości utrzymuje właśnie specyficzny rodzaj esencjalistycznego podejścia do uprawianego przez artystę rzemiosła. Mianowicie istotną cechą twórczości Omelko jest to, że jego prace nie poszukują “nowoczesnego”i “innego” za wszelką cenę. Ich estetyka nawiązuje do klasycznego kanonu, dla którego proporcje i wzajemna harmonia części tworzących całość wciąż pozostaje naczelną zasadą. Co równie istotne, malarsto to – pozostając w zgodzie z fundamentalnymi prawami gatunku – nie jest też pozbawione cech użytkowych.  
Omelko podchodzi do swojej pracy bez zbędnej afektacji i emfazy. Ta umiejętność skromnego usuwania się w cień jest jego receptą na bycie artystą. Dla niego samego tworzenie malarstwa nie jest męczącą intelektualną zagadką. Swoje obrazy określa jako rzetelnie wykonane malarstwo, które ma sprawiać estetyczną przyjemność, nie tracąc przy tym wyrazu artystycznego. Dlatego też nie zależy mu na tym, by malować dzieła “wiszące w muzeum”. Chce, by były wśród ludzi i dawały im radość. Przede wszystkim jego praca jest konsekwentnym i jednocześnie nie pozbawionym olśnień malowaniem obrazów, które – jak ma nadzieję artysta – trafią wprost w odczucia i wzruszenia odbiorcy. Obrazów pozostających wciąż w obszarach piękna, które – modne czy niemodne – wciąż nie przestaje być potrzebne i interesujące.   
 Aleksandra Gieczys-Jurszo